Kaliber 44

Zaopiekował się nami człowiek przysłany przez najbliższego sąsiada. Gdy tylko ojciec wyzdrowiał, opuściliśmy tamto miejsce i zaczęliśmy polować na niedźwiedzie. Kiedy mój ojciec słyszy, że gdzieś widziano niedźwiedzia, nie zazna spokoju, dopóki mu nie pośle kuli lub nie zada ciosu nożem. A ja... no, mogę zapewnić, że zrobiłem swoje i pomściłem śmierć mojej biednej, małej Luddy! Dawniej biło mi serce, kiedy kierowałem lufę na niedźwiedzia, ale mam talizman, który mnie ochrania tak, że mogę stanąć naprzeciw grizzly z takim spokojem, jakbym miał przed sobą szopa. — Talizman? — zapytał Davy.

SUKNIE ŚLUBNE

Kto jednak umiera pośród ”płomieni Wielkiego Ducha”, ten nie zazna mroku w Wiecznych Ostępach. Z tego powodu Indianie chętnie walczą w świetle błyskawic i niejeden, kto o tym nie kaliber 44 przypłacił swą niewiedzę skalpem. Mały Hobble-Frank nigdy jeszcze nie widział tych zjawisk. Zwrócił się więc do Grubego Jemmy’ego, za którym jechał: — Panie Pfefferkorn, pan był w Niemczech gimnazjalistą, a więc łatwo przypomni pan sobie swoje psychikalne wiadomości.

Tayassi! — Bierz tego, a ja wezmę tamtego. W czoła! Apacz mówiąc to przesunął rękę z lewej strony do prawej. — Niech pan powie, co za tajemnice macie z Winnetou? — zapytał Davy. — Nic szczególnego. Powiedziałem Winnetou w narzeczu Apaczów, aby mi pomógł zademonstrować strzał biodrowy. — No, znam to już. Mnie się, niestety, nie udaje, choć nieraz już ćwiczyłem. Wracając do pańskiego przykładu zaznaczę, że trzeba widzieć wywiadowców zanim się do nich strzela. — Naturalnie. — W ciemnościach nocy, w gąszczu? — Tak — Ale przecież nie wysuną się tak, aby ich dostrzeżono! — Hm, może jednak ich widzę. — Do piorunów! Słyszałem wprawdzie, że niektórzy westmani potrafią w ciemnościach dojrzeć oczy skradającego się wroga, Tak... kołdry Idealistka niezwruszona niezwykle konsumuje smaczne okienka.